Skip to content Skip to footer

DUCHY WOJNY. Dziennik żołnierski 1942-1944. Tom 4

40.00

DUCHY WOJNY. Dziennik żołnierski 1942-1944. W objęciach śmierci. Wydanie drugie.

Niech pamięć o pokoleniu duchów wojny nigdy nie gaśnie.

Niniejsza książka to czwarty tom powieści Duchy wojny. Napisana w formie żołnierskiego dziennika jest próbą zobrazowania przeżyć i bolesnych doświadczeń Górnoślązaków wcielonych podczas drugiej wojny światowej w szeregi Werhmachtu. Autor – syn jednego z takich żołnierzy – na podstawie opowieści rodzinnych, relacji ocalałych osób, listów, wspomnień i dostępnych opracowań historycznych, dokonał rekonstrukcji 667 dni wojennych, ukazujących los prostych ludzi wplątanych w machinę totalnej wojny.

Autor: Alojzy Lysko

Wydawca: Stowarzyszenie Rozwoju Zawodowego Śląska i Małopolski

Okładka: miękka

Liczba stron: 195

Wymiary: 150 x 230 mm

Kategoria: Product ID: 2755

Opis

O książce.

Przedstawione w książce fakty i wydarzenia oraz nazwiska, miejsce po­chodzenia i losy bohaterów w większości przypadków są prawdziwe. Prawdziwa jest również historia 167. dywizji piechoty Wehrmachtu, opi­sana z perspektywy szeregowego żołnierza. Autentyczne w większości są cytowane w książce listy, choć wiele z nich opracowano stylistycznie i gra­matycznie. Zdjęcia pochodzą ze zbiorów autora i ogólnodostępnych źró­deł archiwalnych. Dla lepszego zrozumienia tekstu, książkę opatrzono słowniczkiem trudniejszych słów i zwrotów śląskich i niemieckich. Pierwsze wydanie tej książki ukazało się nakładem Wydawnictwa Na­ukowego „Śląsk” w Katowicach w 2009 r.

Cała seria wydawnicza „Duchy wojny” składa się z następujących pozycji:

tom 1 – „W koszarach pod szczytami Alp”,

tom 2 – „W bunkrach Wału Atlantyckiego”,

tom 3 – „W okopach Frontu Wschodniego”,

tom 4 – „W objęciach śmierci”,

tom 5 – „W udręce nadziei”,

tom 6 – „W przekleństwie kalectwa”,

tom 7 – „W sieroctwie bez skargi”,

tom 8 – „Z Pszczyny do Kołymy — odyseja górnośląska”,

tom 9 – „Nim duchami zostali”,

tom 10 – „Duchy wojny mówią do nas”.

 

Krew wylana nie przestaje wołać, z pokolenia na pokolenie… parafraza Rdz 4, 10

Mglisty listopadowy dzień. Zaduszki. Jak co roku, udałem się pod las na żołnierskie groby.

Na polach smętnie, w lesie cisza. Zapalam znicz, klękam, modlę się w skupieniu.

Dziwne. Kiedykolwiek tu docieram, zawsze nachodzą mnie te same myśli. Kim byłeś żołnierzu? Gdzie twe rodzinne strony? Czy ktoś na Cie­bie czekał? Czy cierpiał, jak ja?

Rozmyślam o Nieznanym Żołnierzu, a moje myśli co chwilę uciekają na ukraiński step. Na grób Ojca. Grób? Czy mój Ojciec ma grób? Jeśli ma, kto przy nim klęka? Kto tam pamięta?

Od kilkudziesięciu lat stawiam te same pytania, przenosząc duszę w da­lekie strony Wschodu, gdzie błąkają się miliony uwolnionych z ciał du­chów minionej wojny.

— Ojcze, tęsknię za Tobą! Wróć! Zjaw się choć raz! Choć raz mi się pokaż!

Las stał niemy i głuchy. Okrywał się coraz gęstszą mgłą. Niebo gasło, zapadał wieczór.

Nagle z leśnego mroku zaczęła wydobywać się jakaś światłość. Przybli­żyła się, niespokojnie zamigotała. Słów nie słyszałem, lecz po raz pierwszy przyszły do mnie inne niż dotąd myśli:

— Synu! Umarli tęsknią bardziej niż żywi. Od dawna jestem przy to­bie, przyglądam się wszystkim twoim poczynaniom. Już mnie nie szukaj! Opisz wszystko, co teraz usłyszysz…

Tak poczęła się ta książka. Pisałem ją kilka lat, więcej łzami niż atra­mentem. Nie było chwili, żebym przy tym nie odczuwał Jego obecności. Stale był ze mną, wspierał mnie, prowadził nieznanymi ścieżkami swego życia. Nieraz prosiłem Go o pomoc, gdy traciłem wiarę w sens swoich poszukiwań i dociekań. Czytelniku, gdybym Ci wymienił przypadki Jego interwencji — z pewnością nie dałbyś wiary. Sam zresztą nie wiem, czy samodzielnie stworzyłem ten dziennik, czy też jest to dzieło naszej irracjonalnej współpracy, współpracy zmarłego Ojca i żyjącego syna, noszących no imię i nazwisko. Sam nie wiem.

[Ze wstępu]